My, ludzie

 

Zauważyłam, że u moich dzieci chęć wydłużenia dnia do maksimum miesza się z niecierpliwym oczekiwaniem na wieczór, kiedy to siadamy na łóżku, zapalamy lampkę i czytamy niesamowite, wciągające opowieści. Ponieważ mam w domu dwu i czterolatka to nigdy nie wiem, czy danego dnia będziemy czytać kolejny rozdział książki o przygodach Szarego Domku czy też będziemy przeglądać książeczki bez tekstu, wymyślając do nich wciąż nowe historie. Jedno jest pewne, każdy wieczór wygląda tak samo i tak samo niecierpliwie czekam na niego ja jak i dzieci.

Kiedy chłopcy są wykąpani i przebrani w piżamki, gaszę w pokoju dziecięcym górne światło i zapalam małą lampkę, która daje akurat tyle światła, ile potrzeba do przeczytania kilku stron, a jednocześnie wycisza przed snem. Chłopcy wyciągają z półki po jednej książce, której mają ochotę posłuchać, siadamy na łóżku, przytulamy się i zaczynam czytać. Najczęściej jako pierwszą przeglądamy książkę wybraną przez młodszego, bo jest niecierpliwy, nie lubi czekać, chce, żeby jego zawsze było wszystko pierwsze i najważniejsze. Starszemu to nie przeszkadza bo wie, że jego książkę i tak będziemy czytać dłużej. Poza tym wciąż lubimy te małe opowieści, zwłaszcza Pomelo, którego kochamy całą rodziną od kilku lat.

Starszy wybiera już książki z mniejszą ilością obrazków, lubi słuchać, nie nudzą go dłuższe historie, nawet takie, których kolejne rozdziały czytamy przez kilka następnych dni. Czasami wybiera książki z danej wąskiej tematyki, np. o pociągach, kosmosie czy o dinozaurach, wtedy możemy sobie porozmawiać, a ja przy okazji też sobie przypominam niektóre informacje a czasami dowiaduję czegoś nowego.

Są takie wieczory, kiedy chłopcy w ogóle mnie nie słuchają, gadają, krzyczą, śmieją się, skaczą po łóżku i wydaje mi się, że po prostu nie mają ochoty słuchać. Ale kiedy przestaję czytać zapada cisza i słyszę „mamo, czemu nie czytasz?”, „mamo, citaj”. Więc czytam dalej, zagłuszana przez odgłosy zabawy. Ale jak widać, wcale im to nie przeszkadza.

Prawie codziennie proszą o jeszcze jedną książkę, choć umawiamy się na dwie. Jeśli nie jest za późno a ja nie jestem bardzo zmęczona to ulegam. Czytam wtedy ciszej, wolniej, często już gładząc jedne i drugie małe plecy, słuchając coraz spokojniejszych oddechów.

Są takie okresy, że jedną książkę czytamy codziennie przez wiele wieczorów a czasami i w dzień, a ja mogę spokojnie przewracać kolejne kartki i z zamkniętymi oczami recytować treść. Franek zresztą też zna je na pamięć, ale nadal wybiera do czytania właśnie tę jedną. Gdzie tkwi jej fenomen?

Jedną z takich książek jest „My, ludzie„. Żeby nie skłamać to czytaliśmy ją …17 razy z rzędu. Na jej widok już miałam w pewnym momencie mdłości, ale Franek był nią wciąż zauroczony. Bo książka jest naprawdę bardzo ciekawa, mądra. Pokazuje dziecku świat takim, jaki jest, różnorodnym, pełnym różnic i podobieństw. Jedni mają płaskie nosy a inni ciemną skórę, część z nas je widelcem a część palcami. Ile jest wyznań, ile stylów życia i dlaczego warto ze sobą rozmawiać.

Za każdym razem, kiedy chłopcy leżeli już po ciemku, a ja głaskałam ich główki padały ważne pytania. Dlaczego jestem taki a nie inny? Dlaczego jedni widzą a inni nie? Dlaczego ktoś marzy o dziecku a nie o nowej zabawce? Polecam Wam, jeśli macie cierpliwość do czytania jej kilka razy z rzędu. U nas wpisała się na listę top5.

 

 

 

My, ludzie

Wydawnictwo Czarna Owieczka

możecie kupić np. tutaj – KLIK

  • U nas pora spania jest taka sama od początku, ale czytanie to obowiązkowy punkt programu, mimo, że córka ma już 8lat!!!

  • Nie znamy jeszcze tej książeczki, ale widzę, że warto się skusić. Moja córa uwielbia takie nagromadzenie obrazków 🙂

    Rozumiem za to doskonale te mdłości – mnie też czasem towarzyszą, bo wiadomo- niektóre książki wałkujemy po kilka(naście) razy z rzędu… Na szczęście potem przychodzą kolejne 🙂

  • Książeczkę znamy i posłaliśmy ją dalej 🙂 Świetna, kolorowa i edukacyjna pozycja. I obala stereotypy, a to bardzo lubię.

    Wiesz, mi zupełnie nie przeszkadza takie kilkakrotne czytanie jednej książki. I co dziwne dla niektórych cenię to, że dzieci znają lektury od deski do deski 😉 dzięki temu utrwalają wartościowe treści 🙂

  • Mam tą książkę i jestem nią zachwycona nie mniej niż dzieci.